czwartek, 13 września 2012

6. (279)

Jeden, dwa, trzy, cztery, wdech. Spokojnie. Spokojnie. Czas gnije w zawisłym w atmosferze powietrzu z oddechami mojego wyczerpania pomiędzy drobinami kurzu. Plątanina sekund z półprzymkniętymi oczami i dni tak szybkich, jak przecinająca niebo jasnością błyskawica. Jestem tu jak w miedzy tkwiące źdźbło trawy, i wiatru nie ma, i słońca nie ma, i wody brak i nie żyję. I zimno mi i czuję, jak tłumią mnie krzykliwe, czarne krzaki z mrocznymi spojrzeniami, jak mi zabierają całą nadzieję, wysysają ją łyk za łykiem. Bezsilność. Czuję jej ostry, siarkowy zapach i nie potrafię wysilić się na zmianę punktu odniesienia. Wszędzie ten zapach. Gdziekolwiek wyślę swoje myśli, tam ciągnę ze sobą smród zawodzeń i nie smakują mi nowe sceny z życiorysu.
Wraca szum nocnej pustki, odkurzam kurz ze starych stron słowników. Gaszę zapałki na skórze i walę głową w ścianę, bo nie potrafię pojąć, co mnie goni. Co rozkazuje zawracać i jeszcze raz kartkować nadpalone skrawki tożsamości, o których zapomnieć próbowałam nie raz, nakrywając je stertą nowych śmieci. Wtargnęłam w bagno rutyny i chyba brakiem świateł w tunelu i dźwiękami rozpaczy próbuję sobie przypomnieć inne, zakopane uczucia. Jestem dziś niepoprawnie chora, trzeba tu przyjść i mnie ratować. Przypiąć dłonie żelaznym łańcuchem do ścian i nie zezwalać mi na żaden ruch, drgnięcie powiek, skurcz mięśnia i pękanie naczynek krwionośnych.
Jutro znów obudzi mnie pięć ósmych taktu, trzy nuty może, trzy dźwięki budzika. Ziewnę i otworzę czerwone oczy.
Wszystko co widzę, jest gdzieś indziej.
Za oknami widzę Ci(ę)emość.
To takie frustrujące, gdy świat odbiera mnie jako obraz w przekrzywionym lustrze, z kryształków ludzkich oczu. Nie jestem taka. Nie tak wyglądam, jak się śmieję i to nie ten krok, nie w ten sposób swobodnie chodzę. Nie w taki sposób układam usta przy anielskim uśmiechu i nie tak lśnią moje oczy, jak o dwudziestej czwartej w nocy.
Jak teraz będzie? Jak?
Odcięta dostawa tlenu i setki szarych dni w terminarzach. Problem w tym, jak przez gardło przejdzie nam, zgubionym, że dłonie nam krwawią i nie może się więcej trzymać za ręce.



Przepraszam.

post pisany przy utworze:
Curly Heads - Young Talk

2 komentarze:

  1. Jejku, dziewczyno ile ty masz lat? świetnie piszesz, pozdrawiam cię ciepło i trzymaj się. ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam 16 lat. Dziękuję, także pozdrawiam :)

      Usuń

Komentarze naruszające godność i prawa człowieka, obraźliwe i spam nie będą akceptowane. Za każdą literkę, wyraz i zdanie dziękuję z całego serca i czekam na Twoją opinię. Nie bój się! Napisz coś, niech Twoje słowa przyniosą mi nieco uśmiechu ;)