poniedziałek, 9 kwietnia 2012

8. (238)

Wszystkie niespełnione ptaki odleciały. A ja zostałam. Nie dali mi skrzydeł. Wyglądam przez okno z utęsknieniem, tak bardzo chciałabym odlecieć... Udawałam od lat. Od piekielnie długiego czasu potrafiłam wyimaginować śmiech, euforię, szczęście, zachwyt. Przy graniu swojego przeciwieństwa w dramacie życia bycie ptakiem jest trudne. Mogę także być słoniem, lwem i dzikiem. Ale nie ptakiem. Nie dali mi skrzydeł...
Wszyscy podobni do mnie uciekli pierwszym lepszym autostopem do krainy legalnego bólu. A ja nie. Mam za duży bagaż i odtrącającą minę, nikt nawet nie chce się zatrzymać. Plączę się, ryję nogami po szorstkim asfalcie i naprawdę, naprawdę chcę dojść do czegoś więcej, niż wygięty znak na poboczu z narysowanym pośpiesznie przez wandali męskim członkiem. Mogłabym biec, ale nie potrafię. Nogi dawno przestały mnie słuchać, tak jak i poszczególne fragmenty mózgu. 
Wszyscy wierni i niewierni przewodnicy oprowadzają nowe, ludzkie twarze. Ja słyszałam wszystkie opowieści parę razy - i nadal chcę więcej. Ale nikt nie zwraca na mnie uwagi, każdy rozpoznaje te zamglone oczy i ignoruje ich wołanie z przyzwyczajenia. A ja tak mało wiem na temat życia, tak mało piszą o tym w podręcznikach...
Zasypiam. W swojej własnej pustości i bezładzie, otulona płaszczem zimna i tęsknoty oraz z masą pytań wokół, pytań bez jednoznacznych odpowiedzi, bez SATYSFAKCJONUJĄCYCH odpowiedzi. Może to wszystko, co uznaję za sukces, to tylko ostatni błysk Słońca na pożegnanie. A co, jeśli staczam się, widząc barwy w wyniku rozdwojenia światła? A co, jeśli tylko ktoś zawiązał mi barwną chustę na powieki?
Krew zmieniła kierunek ruchu.
Dławię się...
Cały ten strach, wszystkie te wewnętrzne blokady nie do pokonania to po prostu lęk przed reakcją. Chora bojaźliwość: co powiedzą?, co pomyślą?, co zrobią?. Zatraciłam się w swoim strachu. Przestałam mówić w obawie o reakcję świata. Przestałam i nie wiem, czy kiedykolwiek znowu zacznę. Co zacznę? Bycie sobą.
Chciałabym wiedzieć, co tak naprawdę mi jest. Co trzyma mnie, co ciągle podstawia nogi, zakłóca obraz. Co, do cholery, siedzi mi w głowie, prócz setek sennych wizji, błędnych teorii i marzeń bez pokrycia?


Nieskończona ilość blizn psychicznych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze naruszające godność i prawa człowieka, obraźliwe i spam nie będą akceptowane. Za każdą literkę, wyraz i zdanie dziękuję z całego serca i czekam na Twoją opinię. Nie bój się! Napisz coś, niech Twoje słowa przyniosą mi nieco uśmiechu ;)